Tabletki na odchudzanie Kocioł

Do szału doprowadzą mnie wszelakiej maści, reklamy tabletek, proszków i diety cud powodujące ekspresowe pozbycie się nadprogramowych kilogramów. Przez lata moich wnikliwych obserwacji zauważyłam, że ilość ich emisji zagęszcza się w okresach około świątecznych. Tuż po Bożym Narodzeniu spalimy świąteczne kalorie za pomocą niezwykłej „zielonej” tableteczki i bez problemów wciśniemy się w karnawałową kreację. Zaraz po Wielkanocy, zostaniemy zbombardowane akcją, „schudnij na wiosnę”, a pomoże ci w tym ten oto fantastyczny proszek.

O mały włos, a bym zapomniałam o okres wakacyjnym. Istne żniwo dla producentów suplementów odchudzających. Przecież nie możesz, pokazać się taka na plaży, musisz łykać termo-spalacz, tylko „On” pomoże ci, na czas zgubić „oponkę” i na urlopie wyglądać niczym Pamela w Słonecznym Patrolu.

Tadam!!! Łykniesz sobie pigułę, a po tygodniu jesteś lżejsza o 5kg. Mało tego, zostajesz posiadaczką niezłego kaloryfera na brzuchu i jakże jędrnej, gładkiej i wolnej od cellulitu pupy . Serio? Wierzycie w to, że dzięki jakiejś magicznej kapsułce, w bliżej nie wyjaśniony naukowo sposób, wasze nieco „zapuszczone” ciało w ekspresowym tempie, bez wkładu własnego, diety i ćwiczeń nabierze wyglądu olimpijskiej atletki?

Drodzy reklamo – twórcy, pijarowcy, marketingowcy, czy jak tam was zwą 

Takie bajki to możecie sobie włożyć, sami najlepiej wiecie gdzie. Ostatnio jedna z stacji radiowych podała do informacji, że firma produkująca magiczne tabletki poszukuje osób do reklamy tegoż fantastycznego produktu, wymagań nie stawia wielkich albowiem wystarczy, iż dany osobnik samodzielnie bez użycia ich produktu (przecież jeszcze nie ma go na rynku) zrzucił zbędne kilogramy i posiada zdjęcia z przed i po kuracji, które zostaną użyte w reklamie jak dowód działania produktu. Tak się robi reklamy, a jak!!!

Pół mojego życia toczę własną, prywatną wojnę między wagą, a mną i niejednokrotnie uciekałam się do stosowania magicznych tableteczek z nadzieją, że staną ze mną w szranki. Efekt zmniejszenia objętości nastąpił, a jakże tylko, że w moim portfelu. Oprócz różnych, nieprzyjemnych dolegliwości żołądkowych, złego samopoczucia nie stwierdziłam innego wpływu „cudnych tabletek” na moje ciało.

Proszę Państwa, tak na zdrowy rozum, przecież gdyby te wszystkie tabletki, proszki, koktajle działały w sposób jaki obiecują nam ich producenci, reklamy to na świecie nie byłoby otyłych osób. A tu niespodzianka są, istnieją, funkcjonują. Ba, nawet walczą z nadwagą bez tych śmiesznych suplementów mając niejednokrotnie lepsze efekty niż tabletko-żercy. Sama znów staje do walki z tłuszczem bo się zwyczajnie zapuściłam przez zimę i na pewno nie będę wpierdzielać tego syfu, gdyż moja wątroba i nerki są ważniejsze niż wygórowane marzenia o sylwetce sportsmenki.

Ps. Z pozdrowieniami dla PR.  Sówka81


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>