Mój pierwszy raz w Pieninach Pieniny

Wspominałam już w poście z wyprawy „Trekking-Vysokie Skalky”, że Pieniny jesienią są wyjątkowe. Jesień 2013r. była nadzwyczaj łaskawa w ciepłe dni. Listopadem pod namową Filoki* zorganizowałam wyjazd w Pieniny. O ile pamięć mnie nie myli była to niedziela, pogoda zapowiadała się cudna. Umówiliśmy się, że właściciele pojazdu, czyli Krzyś i Ja wyruszamy o 7:00 zbierając po drodze kolejno Fiolkę* i Matiego*. Filoka* zwarta i gotowa czekała na nas przy drodze, za to Mati* biedactwo, zapiło nieco dzień wcześniej i spało raptem dwie godzinki. Chwali się chłopakowi, że wstał i ogarnął sytuację, a nawet prowadził z nami ożywioną konwersacje w drodze do Krościenka Nad Dunajcem. Na parkingu w Krościenku zmieniamy obuwie i poszukujemy otwartego sklepiku, bo co poniektórych suszy.

Wchodzimy na zielony szlak 

Przez ulice „Trzy Korony”, spory kawałek maszerujemy asfaltową drogą, która z czasem łączy się z kamienno-błotnym traktem idącym stromo pod górkę przez las. Poranek jest zimny i mglisty, lecz w miarę poruszania się w górę zaczynamy ściągać czapki i kurtki. Gdy promienie słońca zaczynają nas dosięgać panowie narzekają na kalesony pod spodniami, że za ciepło, za gorąco, a rankiem było tak zimno. Dochodzimy do tablicy informacyjnej z oznaczonymi szlakami gdzie decydujemy się na wydłużenie trasy o szczyt Sokolicy (747m.n.p.m). Być tu i nie podejść, no grzechem by było.

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

Większość szlaku prowadzi przez teren zalesiony, co za tym idzie widoki mamy marne, ale im bliżej szczytu Sokolicy, pomiędzy drzewami, można dostrzec majaczące nieśmiało Pienińskie szyty. Ciągle idziemy lasem, a tu w pewnym momencie pojawiają się skalne występy ograniczone metalowymi barierkami, wzdłuż których prowadzi szlak. Trzeba się tam troszkę pogimnastykować, ale ogólnie jest ok. Dziecko by dało radę. Dochodzimy na szczyt gdzie Sokolica rozpościera przed nami niesamowity widok. Z góry widać wąsko, kręto płynący pomiędzy skałami Dunajec, oraz charakterystyczny dla tego miejsca element, czyli sosna karłowata, dziko rosnąca w pienińskich skałach nostalgicznie opadająca w otchłań gór. To drzewko jest symbolem tego, że można, można zrobić wszystko i wszędzie, pokonać każdą przeszkodę. W tej melancholii rozsiadamy się, każdy w swoim miejscy, chłonąc ten nastrój i energię, grzejąc się w promieniach listopadowego słońca.

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

Niestety czas jest nieubłagany, robimy szybkie fotki, wcinamy jakieś kanapki i śmiagamy dalej na szlak. Musimy nieco zawrócić do miejsca gdzie łączy się szlak zielony z niebieskim. Wchodzimy na trasę, mamy troszkę pod górkę, gdzieniegdzie po skałkach, a później przekraczamy górę Zamkową. Po drodze na siodle czekają na nas ławeczki gdzie można nabrać nieco sił na dalszą wspinaczkę, która prowadzi prosto na szczyt Okrąglicy. Przez metalowe schody oraz barierki dochodzimy  na wzniesioną platformę widokową.

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

W sezonie wejście na ten metalowy pomost to nierzadko stanie w kolejce około dwóch godzin, więc jeśli was czas nie goni zaplanujecie taką wycieczkę jak my, na okres jesienny. Na samym szczycie widok zapiera dech w piersiach.

Z Okrąglicy (982m.n.p.m) rozpościera się pełna panorama na Tatry, przełom Dunajca, Podhale i Spisz, w oddali majaczy Beskid Sądecki, Gorce i Beskid Żywiecki. Zabawiamy chwilkę ciesząc się widokiem, dojadamy prowiant jaki nam został przy okazji wdychając to świeże górskie powietrze. Schodzimy z Trzech Koron i jeszcze na chwilkę spoczywamy na zalesionym siodle u podnóża wejścia na metalowe schody.

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

Wyruszamy dalej niebieskim szlakiem, który po około 15 min łączy się z żółtym. Prowadzi on w dół przez około 20 minut, aby zejść się ze szlakiem zielonym, od którego zaczynaliśmy swoją dzisiejszą drogę. Większość przewodników prowadzi właśnie od tej strony, czyli zaczyna tam gdzie my skończyliśmy. Od żółtego szlaku na Trzy Korony, następnie Sokolica i powrót zielonym szlakiem.

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

My poszliśmy od drugiej strony i było równie miło, przyjemnie, fantastyczny widok unoszącej się mgły nad górami niezapomniany, barwy jesieni w Pieninach – cudo, gra słońca wśród konarów drzew – niezapomniana. Tak można złapać bakcyla i pokochać góry. Cieszę się, że mogłam tam być. Pokochać góry i pierwszy raz zdobyć siłę na pokonanie smoka.

Czekam na wasze komentarze góro-maniacy 

Piszcie w jaki sposób wy pokochaliście góry, a tym czasem pozdrawiam Sówka81

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

wyprawa Trzy Korony o Sokolica

wyprawa Trzy Korony o Sokolica


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>