Gdy kurtyna opadnie Kocioł

Czasami zdarza się, że zamiast gnicia na kanapie, lipienia  w  telewizor i opychania się czekoladkami, zbieram swój szacowny tyłek i idę do teatru. Nie myślcie sobie, że ze mnie taka koneser sztuki. Moja przygoda z teatrem zaczęła się stosunkowo niedawno. Jakieś pół roku temu, miałam okazję obejrzeć w teatrze „Skąpca” Moliera. Zauroczona scenografią, kostiumami, niewidzialną więzią między aktorem a widzem, złapałam bakcyla.

Zazwyczaj przed spektaklem, staram się dowiedzieć co nieco o sztuce, aby nie wyjść na zupełną ignorantkę. Tym razem poszłam na lenia. Na scenie wiele się działo, była miłość, morderstwo, wielokrotne samobójstwo, homoseksualizm, niezrównoważenie psychiczne, emocjonalne oraz taniec na rurze. Sztuka długa, trudna, ciężka do zrozumienia, a sam tytuł „Kajzar. Odyseja 1982”, zbyt wiele mi nie mówił.

Najlepsze jednak, miało nastąpić po spektaklu

Otóż, dyrekcja teatru, dała widzom możliwość spotkania się z aktorami oraz twórcami sztuki. Oczywiście skorzystałam z zaproszenia. Cała zabawa, maiła polegać, na zadawaniu pytań artystom i ich odpowiedzi na nie. Niestety ten plan nie wypalił. Otóż proszę Państwa, jednej z pań na widowni, sztuka się nie spodobała. Ba!!! Uraziła jej uczucia, wiarę, ogółem znieważyła cały jej światopogląd, więc w odwecie, postanowiła obrzucić spektakl mięsem. Po długim wstępie, przedstawiającym wysokie wykształcenie „Widzki”, ścieżkę kariery oraz piastujące obecnie stanowisko w naszym mieście, potok słów jaki popłynął z ust kobiety wywołał u mnie traumę.

Chair on empty theatre stage

Proszę, nie zrozumcie mnie źle

Osobiście uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania, mamy wolność słowa. Przecież pisząc ten tekst, również wypowiadam się publiczne, ale brak tolerancji, zrozumienia dla współczesnej sztuki i artystów, jakim wykazała się owa oburzona „Widzka”, wzbudził we mnie, dość negatywne emocje. Kobieta – wiek 60+, jak sama zaznaczyła, nie wstydzi się tego. Polonistka z wykształcenia, znawczyni kultury, sztuki w jej szerokim rozumieniu, zarzuca twórcom spektaklu iż sprofanowali, teksty Kajzara wystawiając sztukę w takiej interpretacji, propagując ekshibicjonizm, homoseksualizm, niski poziom twórczości, a sam spektakl, jest jak zepsute mięso, które aby nie śmierdziało, należy posypać grubo solą.

Im dłużej trwała zacięta wymiana zdań, pomiędzy „Widzką”, a twórcami, zaczęłam zastanawiać się czy owa Pani, oglądała tą samą sztukę co ja. Cóż, jest oburzającego w użyciu multimediów? Pokazaniu świata oraz twórczości Helmuta Kajzara takim, jakim widzi go reżyser czy scenarzysta? Cóż, jest tak ohydnego w miłości kobiety do mężczyzny, który cierpi z powodu swej „odmienności”? Nie rozumiem cóż tak bardzo zdenerwowało „Widzkę”, iż skłoniło ją to do wyjścia z premiery spektaklu, lecz przyjęcia zaproszenia na kolejną jej odsłonę, a później zorganizowanie jednoosobowej nagonki na twórców, która okazała się jej porażką.

To nie spektakl, lecz owa „Widzka” uraziła moje uczucia. Teatr jest dla artystów, którzy aby istnieć muszą wzbudzić  u widza emocje, zarówno te negatywne jak i pozytywne, mają za zadanie  wzruszać, bawić, przenieść w inny świat-przestrzeń.  Teatr, to nie miejsce na sianie propagandy politycznej, jakiej dopuściła się „Widzka” Teatr, to miejsce dla każdego z nas, kto chce go zrozumieć.

Ps. Już mam bilety na koleją sztukę.  Pozdrawiam Sówka81


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>